Ekshumacja zwłok Andrzeja Karweta. Szczątki ośmiu różnych zwłok w trumnie?

„W trumnie mojego męża były szczątki ośmiu osób, w tym mojego męża, oraz dwa nierozpoznane, których nie dało się zidentyfikować” – powiedziała Mariola Karweta, wdowa po dowódcy Marynarki Wojennej RP. 

Do ekshumacji zwłok byłego dowódcy doszło w czerwcu br. Według małżonki tragicznie zmarłego, w trumnie znajdowały się szczątki zwłok jeszcze innych siedmiu osób. Wdowa była przy otwarciu trumny. – Zobaczyłam mundur mojego męża, mundur admiralski, pod mundurem bielizna, nie jego, mała, w znacznie mniejszym rozmiarze, zielona (…), sądzę, że należała do jakiegoś przedstawiciela wojsk lądowych (…). Pod bielizną – worki. Jeden, to worek taki, w jakich zwykle są transportowane ciała ofiar katastrof, morderstw (…). Obok – dwa worki duże, ciemne, na śmieci i reklamówka żółta, przejrzysta. Tak pochowano mojego męża – relacjonowała.

Kobieta poinformowała, że 4 sierpnia otrzymała wyniki badań genetycznych.  – W workach na śmieci, w trumnie mojego męża były szczątki ośmiu osób, w tym mojego męża, oraz dwa nierozpoznane, których nie dało się zidentyfikować.

Karweta chce wstrzymać się od ponownego pochówku ze względu na trwające ekshumacje. – Boję się podjąć decyzji o kolejnym pogrzebie. Boję się, bo sekcje się nie zakończyły, a dla mnie każdy pogrzeb, każdy jego pogrzeb jest ogromnym dramatem – mówiła wdowa po dowódcy Marynarki Wojennej.

– Mam ogromny żal do rządu, który nie zadbał o bezpieczeństwo człowieka, który dbał także o jego bezpieczeństwo – powiedziała Karweta.

polskieradio.pl/B.A.

Foto: GFDL (http://www.gnu.org/copyleft/fdl.html)/CC BY-SA 2.5/Wikimedia Commons

 

Komentarze