Zbiór zastrzeżony przechodzi do historii. „Część dokumentów pozostanie na razie w zawieszeniu”

Zbiór zastrzeżony, czyli tajne archiwa po PRL w piątek przejdą do historii. Tylko IPN, a nie cywilne i wojskowe służby specjalne, decydować będzie które z nich zostaną utajnione. To skutek nowelizacji ustawy o IPN z 2016 r. Choć nie wszystkie dokumenty uda się przenieść do otwartego zbioru to formalnie „zetka” przestaje istnieć.

Zbiór zastrzeżony przez badaczy określany jest też jako zbiór „Z”. Powstał na mocy ustawy o IPN z 1988 r. To materiały wytworzone przez aparat bezpieczeństwa PRL i zachowywane w tajnym zbiorze ze względu na aktualne bezpieczeństwo polskiego państwa.

Instytut Pamięci Narodowej akta otrzymał od Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Agencji Wywiadu(wcześniej Urzędu Ochrony Państwa), Straży Granicznej oraz dwóch służb wojskowych podlegających ministrowi obrony narodowej: Służby Kontrwywiadu Wojskowego i Służby Wywiadu Wojskowego(wcześniej: Wojskowych Służb Informacyjnych).

Przypadkowe akta?

Prezes Instytutu Pamięci Narodowej Jarosław Szarek wyjaśnia, że choć nie wszystkie dokumenty uda się dziś przenieść do zbioru otwartego to formalnie, tak zwana „zetka” przestaje istnieć.

– Część dokumentów, ponad 1500 jednostek archiwalnych „pozostanie jednak na razie w zawieszeniu” – tłumaczy prezes IPN – ponieważ dopiero kilka dni temu szefowie Agencji Wywiadu i Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego przekazali rekomendacje dotyczące nadaniu tym archiwaliom klauzuli tajności. Prezes wyjaśnia, że było zbyt mało czasu by te wnioski przeanalizować. Ostateczną decyzję co do nadania klauzuli tajności poszczególnym dokumentom podejmuje właśnie prezes Instytutu Pamięci Narodowej.

Szarek podkreśla, że likwidacja zbioru zastrzeżonego to ważne wydarzenie. W większości przypadków nie było uzasadnienia dla utajniania archiwaliów. Prezes wyjaśnia, że często w zbiorze były dokumenty „przypadkowe”. Wg niego trudno zrozumieć decyzję o utajnieniu akt, które dotyczyły nieudanej próby werbunku historyka Normana Daviesa. Szarek wyjaśnia, że likwidacja zbioru zastrzeżonego to ważne wydarzenie. W większości przypadków nie było uzasadnienia dla utajniania archiwaliów.

Jarosław Szarek zaprasza też badaczy i historyków do zapoznania się z do tej pory zastrzeżonymi dokumentami. Podkreśla, że IPN-owi zależy na tym by  na podstawie odtajnionych akt powstawały opracowania i prace badawcze.

polskieradio.pl/W.J.

Foto: Paweł Kula/CC BY 2.0/Wikimedia Commons

Komentarze