Nie żyje lider Soundgarden i Audioslave Chris Cornell. Miał 52 lata

Cornell zmarł w środę w Detroit. Poinformował o tym jego menager Brian Bumbery. Jak mówi, śmierć artysty była nagła i niespodziewana.

Muzyk zmarł niedługo po koncercie Soundgarden, który miał miejsce w Detroit. Zespół był w trakcie trasy, a imprezy zaplanowane były do końca miesiąca. Rodzina artysty była zszokowana informacją o jego śmierci i będzie pomagać służbom medycznym w ustaleniu przyczyn zgonu artysty.

Christopher Cornell, właściwie Christopher John Boyle (ur. 20 lipca 1964 w Seattle, zm. 17 maja 2017 w Detroit) – amerykański muzyk, wokalista, multiinstrumentalista i autor tekstów. Największą popularność przyniosły mu występy w zespole Soundgarden (1984-1997 i od 2010). W latach 2001-2007 był wokalistą w supergrupie rockowej Audioslave, którą stworzył wraz z byłymi członkami Rage Against the Machine. W 1990 roku, powołał do życia jednorazowy projekt Temple of the Dog. Nagrana płyta miała być terapią po śmierci przyjaciela Cornella, Andrew Wooda, ówczesnego wokalisty Mother Love Bone.

Prowadził również karierę solową, w trakcie której nagrał 3 płyty: „Euphoria Morning”, „Carry On” i „Scream”. Znany z szerokiej skali głosu, która wynosi niecałe 4 oktawy, oraz śpiewania techniką belting w wysokich rejestrach. W 2006 roku wokalista został sklasyfikowany na 4. miejscu listy 100 najlepszych wokalistów wszech czasów według Hit Parader. W 2010 roku, muzyk zapowiedział na swoim twitterze reaktywację swojego macierzystego zespołu, Soundgarden.

Chris Cornall kooperował też z innymi zespołami – był w trasie m.in. z Linkin Park, Aerosmith i Noughties.

polskieradio.pl/pl.wikipedia.org/youtube.com/W.J.

Foto: flickr.com/el daniel

Komentarze